Osobiste akcenty – odwiedzamy dom Hanny Goldfisch
Hanna jest berlińską modelką i artystką. Pochodzi z uroczej wioski w Dolnej Frankonii, ale przyciągnęło ją tętniące życiem miasto. W 2017 r. kupiła mieszkanie w Berlinie i podjęła się jego remontu. Dziś mieszka tu ze swoim chłopakiem Memo.
Zdjęcia: Theresa Lou


Kiedy rozglądamy się po twoim mieszkaniu, urzeka nas połączenie stonowanej palety kolorów z odważnymi kształtami i formami. Czy ten styl odzwierciedla twoją osobowość?
W mojej głowie zawsze dużo się dzieje. Dlatego ważne było dla mnie stworzenie spokojnego środowiska życia, w którym mogę się zrelaksować i mieć wystarczająco dużo miejsca, aby uwolnić swoją kreatywność. Organiczne formy, które tu znajdziecie, są wyrazem tego, co dzieje się w moim umyśle. I to nie jest tak, że są one czymś zamierzonym, bo kiedy tworzę, to tak naprawdę nie myślę o tym, co z tego powstanie. Działam instynktownie, spontanicznie.


Zyskałaś sporą popularność na Instagramie dzięki rolkom DIY, które szybko stawały się viralami. Przedmioty użytku codziennego będące efektem twojej pracy rękodzielniczej nadają twojemu mieszkaniu absolutnie wyjątkowego charakteru. Czy twoim zdaniem treści tego typu mogą zainspirować innych do tego, by stawiać na rozwiązania bardziej „smart” w kwestii urządzania wnętrz zamiast iść na skróty, podążać utartymi szlakami?
Jako osoba samozatrudniona mam to szczęście, że mogę korzystać z czasu w sposób dużo bardziej elastyczny niż osoby pracujące na etacie, w modelu „od-do”. W wolnym czasie chętnie zajmuję się upcyklingiem i tworzę lub przerabiam meble na własne potrzeby. W ten sposób każdy przedmiot zawiera jakąś cząstkę mnie, co przekłada się na wyjątkową więź z każdym z nich. Uwielbiam dzielić się efektami mojej pracy z moją społecznością na Instagramie – z dystansem i pewną dozą humoru. Chcę zainspirować osoby, które mnie obserwują, aby dokonywały bardziej świadomych wyborów konsumenckich i nieco zwolniły w swojej codzienności.

Organiczne formy i kształty przedmiotów są wyrazem mojego procesu twórczego: kiedy tworzę, nie myślę o tym, co z tego powstanie. Działam instynktownie, spontanicznie.
- Hanna Goldfisch, artystka
Czy według ciebie meble mogą być dziełami sztuki? Czy uważasz, że istnieje jakaś wyraźna granica między tym, co funkcjonalne, a tym, co estetyczne?
Według mnie wszystko to, co oddziałuje w jakiś szczególny sposób na nasze zmysły, pobudza je, a do tego stanowi wyraz własnego stylu i osobowości, jest formą sztuki. Mam tu na myśli również meblowanie i dekorowanie wnętrza domowego. Efekty tego procesu cieszą oczywiście jeszcze bardziej, gdy estetyka idzie w parze z praktycznością.

W jaki sposób dbasz o równowagę między obecnością online, gdzie jawisz się jako postać bardzo żywiołowa i barwna, a czasem na odpoczynek, bez mediów społecznościowych?
Szczerze mówiąc, o tę równowagę jest mi dość ciężko zadbać, ponieważ rzeczywistość cyfrowa wkracza w świat offline coraz śmielej. To, co mi pomaga, to lista konkretnych zasad, których staram się ściśle przestrzegać. W nocy, zanim pójdę spać, zostawiam telefon w salonie i nie sięgam po niego przez pierwsze dwie godziny od momentu, kiedy wstaję. W ten sposób walczę z porannym przeciążeniem informacyjnym, co pozwala mi spokojnie przygotować się do dalszej części mojego dnia.


Wygląda na to, że nigdy nie brak ci nowych pomysłów, cały czas wpadasz na coś nowego – i nie ukrywamy, że jesteśmy pod ogromnym wrażeniem twojego niewyczerpanego potencjału. Musimy zatem zapytać: skąd czerpiesz inspiracje?
Źródłem inspiracji jest dla mnie wszystko to, na co trafiam w codziennym życiu. Inspiruje mnie praktycznie wszystko i jestem za to naprawdę wdzięczna. Otaczanie się kreatywnymi, utalentowanymi znajomymi i przyjaciółmi z pewnością odegrało ważną rolę w moim życiu, ponieważ byli i są zawsze gotowi wspierać mnie w tym, co robię, zachęcając mnie do próbowania nowych rzeczy. To bardzo budujące, bo przekłada się na mój rozwój w sferze zarówno osobistej, jak i artystycznej.




